Howdy!
Zabierałam się za to wieki,
przepraszam. Jakiś czas temu (pewnie po maturze) po raz pierwszy
zobaczyłam Kingsman. Wtedy miałam zasadniczo tylko jedną refleksję
na jego temat: CO JA WŁAŚNIE ZOBACZYŁAM. Kilka miesięcy i dwa
ponowne seanse później w sumie niewiele się zmieniło. Ten film
jest dla mnie niezrozumiałym zjawiskiem. Nie jestem w stanie
określić tego czy jest dobry czy nie. Na pewno ma swoje dobre i złe
strony. Jest czymś niespodziewanym i ciekawym. Jednak to co po
kilkukrotnym zobaczeniu go zdziwiło mnie najbardziej to fakt
niezwykłego podobieństwa do Legalnej Blondynki. Dlaczego jest to
Legalna Blondynka filmów szpiegowskich? Już tłumaczę...
![]() |
© foto:
|



