Howdy!
Dzisiejszy wpis, inny niż wszystkie został wręcz wymuszony faktem mojego chwilowego i częściowego przeniesienia się w podmiejskie rejony. Od kilku tygodni częściej bywam w lesie niż w "miejskiej dżungli''. Do tej drugiej jestem raczej przyzwyczajona i mało rzeczy może mnie zadziwić. Jednak las jest raczej czymś co w moim życiu pojawiało się bardzo okazyjnie, zwykle z okazji jakichś wyjazdów wakacyjnych, ewentualnie spacerów nad Wisłę w czasach gdy zamiast plaży dla ludzi mających ochotę na piwo w plenerze i ścieżek były wielkie krzaki i bagna. Wtedy tak naprawdę nigdy się nie zastanawiałam nad tym jak las wygląda czy jak na mnie oddziałuje. To ostatnio zmieniło się diametralnie i wynikiem tego są te przemyślenia.