Howdy!
Po raz kolejny nie zdobyłam się na nic ambitnego, więc postanowiłam trochę się zabawić. Moim szalonym planem na życie (poza byciem blogerem, obviously) jest wszelako pojęty język angielski (któż by się domyślił, no naprawdę, nie widać). W formie łączenia dwóch miłości życia przeprowadzę takie sobie kulawe analizy, może próba obrony, strasznych „tłumaczeń” tytułów filmów.
